Temat: [dyskusja] Wypadek samochodowy...

Fiat126poznan
19-11-2016 09:22   #1
Awatar
Kierowca
Przebieg: 2 268 km
Wypadki samochodowe, gdy są ranni lub zabici to zawsze jest tragedia dla ludzi... . Niestety przyszedł moment, gdy przeżyłem własny w pracy...

Do rzeczy. W środę rano koło godziny 7:00, po rozwiezieniu gazet wracałem już na bazę. Z daleka widziałem zielone światło, przyspieszyłem. Miałem 80 km/h na 50 km/h
Przelatując przez skrzyżowanie na zielonym świetle zobaczyłem tramwaj, który zatrzymał się na środku skrzyżowania. O co chodzi?! Nagle zza niego wyskakuje osobówka, jadąca mniej więcej do 30-40 km/h. Tak to wyglądało przynajmniej. Wjechała mi pod samą maskę busa, leciałem akurat lewym pasem. Na prawym pasie skutki wypadku były by nieco inne o ile by do tego zdarzenia doszło. Nacisnąłem hamulec, koła się zblokowały, auto dużo prędkości nie wytraciło. Było mokro i ślisko... Doszło do zderzenia. Trafiłem auto sprawcy wypadku w tylne nadkole i drzwi. Samochód zakręcił bączka na krzyżówce i uderzył przodem w latarnie... Mój pojazd natomiast momentalnie wytracił prędkość, że jak hamowałem to zatrzymałem go 5 do 10 metrów od zderzenia.

Moje auto mimo wciśniętego sprzęgła zgasło. Zadziałał czujnik. Wyjąłem kluczyki i wybiegłem z busa i zobaczyłem w samochodzie 3 osoby, jedna z rozbitą głową we krwi. Nie ruszała się... Myślałem, że już nie żyje... Pasażerka z przodu była w szoku, ale przytomna. Natomiast kierowca stał już obok auta z otwartymi drzwiami z drugiej strony i krzyczał do tej osoby, niestety zero odzewu. Miał ręce we krwi. Wyglądało to groźnie... Wszędzie w aucie krew, wszędzie odłamki auta i pełno szkła...

Sam byłem w szoku i jednocześnie przestraszony i bez radny na to co się stało... Ktoś zadzwonił po służby, ja pobiegłem do przychodni obok po lekarza, pielegniarkę kogo kolwiek, ale dostałem odpowiedź "lekarza nie ma" Gdy wróciłem stały już pierwsze lawety! Po chwili dojechała straż pożarna (aż 2 duże wozy), karetka i następnie drogówka. Osoba już była przytomna, pełno krwi, ale ulżyło mi, że żyje

Przejdźmy do konkretów...
- Miałem zielone! Tramwaj miał sygnał do jazdy tak jak ja
- Samochód osobowy nie powinien tam się znaleźć...
- W aucie sprawcy nie wystrzeliła żadna poduszka! Szpachla z błotnika tego auta odpadła dużymi kawałkami...
- W moim busie też nie wystrzeliła poducha, a miałem nie zapięte pasy... Nic mi się nie stało (trzymałem kierownicę, dobrze siedziałem w fotelu, a nogami byłem zaparty o pedał sprzęgła i hamulca)
- Na skrzyżowaniu nie ma monitoringu,
- Na skrzyżowaniu w przeciwnym kierunku jest zakaz lewo skrętu,
- Świadków było trochę, ale każdy uciekł...
- Prędkość mojego auta w momencie uderzenia była o 30 km/h za duża)

Dlatego proszę was o pomoc...
Czy można określić prędkość po zniszczeniach nie znając drogi hamowania? W jakim stopniu idzie ogarnąć co się stało, wiedząc tylko jak auta stały po wypadku?
Czy można powiedzieć, że masa "podwyższa" prędkość podczas uderzenia? Czyli, załadowane auto może spowodować większe szkody przy danej prędkości niż puste, które jechało by tyle samo.
Byłem załadowany worami z gazetami, które wbrew pozorom swoje ważą, akurat w tym dniu było od cholery ciężkich worków.
Czy można ustalić dokładnie prędkość w chwili zderzenia nie mając śladów hamowania.

i.imgur.com/kX8amxp.jpg

i.imgur.com/zDVoW3S.jpg

i.imgur.com/QekXlhE.jpg

Miałem zielone, jechałem 80 km/h, nagle przed moim autem znalazł się inny pojazd. Hamowałem ale śladów brak. Policja nie pytała o prędkość. Stwierdzili, że wina jest tego co mi podjechał, ale jest kwestia zdrowia pasażera. Leży 3 dzień w szpitalu, obrażenia głowy, bóle i opuchnięcia (tyle wiem). Co dalej? Nie wiem. Niby jestem nie winny, bo prędkości mojej nie znają i miałem zielone. Policjant powiedział że jak po 7 dniach pasażerowi nadal coś tam będzie dolegać to sprawa może się zmienić... Jakim cudem jak to on przejechał na czerwonym, albo źle wykonał manerw lewo skrętu, na zakazie?! A jaka szansa jest na to że pomyślą że takie szkody są od mojego auta bo było załadowane, a nie za dużej prędkości ?

Auto sprawcy...
i.imgur.com/nv0WwEc.jpg

i.imgur.com/pJLkxMN.jpg

i.imgur.com/jfE7Yup.jpg

i.imgur.com/WwFXY3J.jpg


i.imgur.com/R3nDOOR.jpg
Edytowane przez Fiat126poznan dnia 19-11-2016 10:44
Work in progress Garage story:
http://slrr.pl/fo...oznan.html
do góry
http://slrr.pl/forum/temat-4337-fiat126poznan-zyci
piotrek18
19-11-2016 16:52   #2
Kierowca
Przebieg: 1 462 km
zanim te 7 dni minie, zapierdzielaj na komisariat i spokojnie+grzecznie poproś o kopie notatek z miejsca zdarzenia. Nie mają obowiązku ci ich dać, ale jeśli dobrze zagadasz, to nie będą robić problemów. Dobrze by też było dogadać się z MPK, żeby mieć jak coś świadka-pewniaka (tramwajarz). No i kontakt z poszkodowanymi - lepiej by było, jakby nic z sądem nie kombinowali, ale często ludzie - jak już sie okaże że wszystko jest ok - próbują ugrać ile się da - stąd wypłaty rzędu 5-6k za złamanie palca i wzrost cen OC w Polsce Zadowolony Jak się nie będą chcieli z tobą układać, to w ostateczności możesz próbować udowodnić, że zły stan techniczny elementów nośnych w ich samochodzie (progi, nadkola) spowodowały eskalację obrażeń pasażerów.

No i w żadnym wypadku nie wspominaj nikomu że jechałeś za szybko, chyba że policja spyta wprost i rzuci ci w twarz dowodami Zadowolony
do góry
http://grajbox.pl/
kretekk
19-11-2016 22:36   #3
Awatar
Kierowca
Przebieg: 1 349 km
Zacznijmy od tego, że po uszkodzeniach i opisie od razu widać, że to nie było 50kmh Skoro widzę to ja, zwykły śmiertelnik to tym bardziej policjant, który widział w swoim życiu mnóstwo wypadków jest w stanie to stwierdzić. Natomiast kwestia jest tego, że policja operuje na dowodach, a nie domysłach. Więc gdyby tuż przed skrzyżowaniem był fotoradar, który zmierzyłby Ci prędkość chwilę przed wypadkiem to mogłoby to stanowić dowód. W takich sytuacjach ślady hamowania są chyba jedynym wyjściem, żeby określić prędkość przed zdarzeniem.
Co do masy..
Pomijając już te fizyczne wzorki istnieje takie coś jak zasada zachowania pędu i zasada zachowania energii. Chodzi o to, że istotnie im cięższe auto tym większe szkody powoduje podczas zderzenia. Kwestia jest też uzależniona od tego jak doszło do zderzenia. Co tu dużo mówić, wbileś mu się w bok. Uderzenia boczne są najgorsze dla samochodu (No i dla pasażerów) więc po części dlatego takie uszkodzenia w hujdaju. Generalnie cięższy samochód - dłuższa droga hamowania. I o ile nie przekroczyłeś dmc to nie ma się co bać. Po prostu trafił na Ciebie jak miałeś załadowanego busa. Miałeś do tego pełne prawo.
Ostatecznie tak - nie ma się co spinać. Ciężko będzie ustalić Twoją prędkość potwierdzając ją jakimikolwiek dowodami. Jak przedstawią Ci jakieś niezbite dowody to możesz się dopiero przyznać Oczko
i.imgur.com/Mchxy8C.jpg
do góry
Kasia
Awatar
Maszyna
Przebieg: 192 782 km
do góry  
Fiat126poznan
20-11-2016 13:14   #4
Awatar
Kierowca
Przebieg: 2 268 km
DMC nie było przekroczone, z resztą nikt mi auta nie zważył po wypadku, także to też będzie stwierdzić wagę auta. No generalnie nie było co mierzyć, śladów hamowania nie było... Sprawa wydaje mi się oczywista, skręcił na zakazie w lewo skoro też miał zielone, pomylił sygnalizatory i nie widział znaku. Kontakt z nim mam, codziennie do niego dzwonie pytam się co z rannym itp. Nie pytałem go jeszcze jaka była jego wersja, ale ogólnie przeprosił mnie na koniec, więc podejrzewam, że wziął wine na siebie.
Edytowane przez Fiat126poznan dnia 20-11-2016 14:42
Work in progress Garage story:
http://slrr.pl/fo...oznan.html
do góry
http://slrr.pl/forum/temat-4337-fiat126poznan-zyci
Kasia
Awatar
Maszyna
Przebieg: 192 782 km
do góry  
Przejdź do forum: